Tak - to był KOSZMAR!
Po przeczytaniu artykułu pana Nowaka „Czy to jakiś koszmar” potwierdzam: TAK, sesja budżetowa Rady Gminy to był KOSZMAR! Kto nie był, nie uwierzy – grupa agresywnych, często wulgarnych ludzi, wykrzykujących obelgi pod adresem radnych. Czy tak ma wyglądać demokracja? Czy nie po to są organizowane wybory, żeby w sprawach dotyczących mieszkańców reprezentowali ich wybrani przedstawiciele?
Bardzo zniesmaczył mnie program Kroniki Krakowskiej, co do której miałem wcześniej raczej dobre zdanie. Dziennikarka tłumaczy agresywne zachowanie tłumu: „puściły im nerwy, bo zwolnili się z pracy, a nie zostali dopuszczeni do głosu”. No właśnie, radni z racji wykonywanej funkcji są zwalniani z pracy, żeby ich wyborcy w tym czasie mogli pracować. Jeśliby demokracja miała tak wyglądać, że każdy musi swojego interesu dopilnować osobiście, to nietrudno sobie wyobrazić, że doszło by do rękoczynów i anarchii. Szczególnie gdyby poziom agresji był taki jak zaprezentowali „goście” tej nieszczęsnej sesji.
Czy zdaniem dziennikarki, tak ważny dokument jak projekt planu finansowego, opracowywany szczegółowo przez kilka tygodni miałby zostać zmieniony po tym jak dopuszczeni do głosu mieszkańcy przedstawią takie czy inne argumenty? Ale dlaczego właśnie tych mieszkańców mieliby radni wysłuchać w tej właśnie chwili? Bo zostali „zwołani”, żeby zrobić burdę, a jak ją zrobią, to ugrają coś dla siebie? A może trzeba było zorganizować „krzykaczy” z innych miejscowości, którzy z powodu inwestycji we Włosani, nie będą mieli naprawionej drogi czy wyremontowanej szkoły. Co wtedy miało by zadecydować: ilość decybeli czy bardziej wulgarne epitety? Czy rzeczywiście sprawa kanalizacji we Włosani, to sprawa najwyższej wagi, którą natychmiast i za wszelką cenę trzeba załatwić?
Oczywiście! – odpowie dziennikarka, bo XXI wiek, bo katastrofa ekologiczna, itd. Można by się z tym zgodzić, gdyby nie fakt, że na terenie gminy Mogilany jest wiele miejsc w znacznie gorszej sytuacji ekologicznej (Gaj, Buków, Konary), gdzie żaden dom nie jest podłączony do kanalizacji, a niewątpliwie prawdziwą katastrofę ekologiczną będziemy mieli, kiedy zabraknie wody, a na poprawę w tym zakresie też brakuje pieniędzy.
Na szczęście, „ósemka” radnych zachowała spokój, konsekwencję i rozsądek. Prowadząca obrady p. Nowicka, chociaż była obrażana i poniżana, zachowała pełny profesjonalizm i nie uległa ogólnie panującemu chamstwu i histerii. Miejmy nadzieję, że tak będą działać nadal i nie dopuszczą do tego, żeby w gminie rządził układ interesów i dyktatura siły.
sąsiad Jana Nowaka :)
Proszę o zachowanie moich personaliów do wiadomości redakcji, bo widząc agresję niezadowolonych mieszkańców "przyjaznej gminy" obawiam się o własne i moich bliskich bezpieczeństwo.