Drzewo zwaliło się na drogę w Lusinie – zaniedbania urzędnicze?
5 maja na forum gminnym mieszkanka napisała, że przy drodze powiatowej w Lusinie (ul. Zdrojowa) stoi drzewo prawdopodobnie podgryzione przez bobra, stwarzające potencjalne zagrożenie dla ludzi. Z informacji od niej wynika, że poinformowano o tym fakcie Urząd Gminy Mogilany.
Również inny mieszkaniec informował kilku urzędników o zagrożeniu związanym z tym drzewem. Najpierw był to telefon do Referatu Geodezji Architektury Rolnictwa i Ochrony Środowiska w Urzędzie Gminy Mogilany (bo i drzewo i bóbr to w sumie elementy środowiska, które taki referat powinien chronić). Pracująca tam urzędniczka odpowiedziała że problem nie należy do niej i należy się skontaktować z Zarządem Dróg Powiatu Krakowskiego. Stwierdziła bowiem (nawet bez zapoznania się z sytuacją), że drzewo leży w pasie drogi (Skąd to wiedziała? W sumie stoi tuż nad rzeką, w sporej odległości od drogi.) i sytuacja jest poza gestią Urzędu Gminy.

Następnie mieszkaniec poinformował o zagrożeniu, zarówno telefonicznie jak i pocztą elektroniczną, urzędniczkę Zarządu Dróg Powiatu Krakowskiego. Sprawa była dość pilna ponieważ zbliżały się burze. Po rozmowie wydawało się, że wszystko będzie pomyślnie załatwione, jednak o zgrozo drzewo dalej stało przez kolejne 2 tygodnie.
25 maja portal Twój Region poinformował, że drzewo zwaliło się na drogę (https://www.facebook.com/twojrejon/posts/1116049858902893). Na szczęście nikomu nic się nie stało, aczkolwiek można sobie wyobrazić tragiczną sytuację.

Wyrażamy ogromny niepokój, że kilku urzędników tak lekceważy swoje obowiązki. Nie wiemy czy zakres obowiązków pracowniczki Urzędu Gminy Mogilany obejmuje takie zagrożenia, jednak na pewno jest bardziej obyta w sprawach formalnych oraz ma lepsze kontakty z kompetentnymi osobami niż przeciętny mieszkaniec. Wystarczyło wykazać pewne poczucie obowiązku, które powinno cechować pracownika publicznego urzędu. Przyjąć zgłoszenie, zadzwonić w odpowiednie miejsca i monitorować. Czy to wymaga tak dużo wysiłku? Tyle pracy jest w okresie epidemii?
Postawa urzędników Zarządu Dróg Powiatu Krakowskiego jest jeszcze bardziej karygodna. Na co czekali? Aż drzewo sobie samo upadnie i problem zniknie? Gdyby komuś stała się krzywda, sprawa na pewno trafiłaby do odpowiednich organów. A teraz możemy ją zamieść pod dywan?
Urzędnicy są dla ludzi i pragniemy sytuacji, gdy kompetentnie zajmą się problemami mieszkańców. Bo póki co panuje spychologia i „tumiwisizm”. Mamy nadzieję, że wyciągnięte zostaną konsekwencje, a przynajmniej konstruktywne wnioski.