Zapisać dziecko do tej szkoły - to nie lada wyczyn
- Nasze dzieci nie zostały przyjęte, ale zasugerowano nam, że jest możliwość utworzenia dodatkowego oddziału. Wójt na początku był przychylny - mówi Radiu Kraków Joanna Puchała, której dziecko nie zostało przyjęte do szkoły w Konarach. Jak relacjonują rodzice, podczas rozmów między nimi a włodarzami gminy, wójt Piotr Piotrowski obiecał, że jeśli radni znajdą oszczędności, to dodatkowy oddział zostanie utworzony.
Radni oszczędności znaleźli. Uznali, że potrzebne 26 tys. zł. można przeznaczyć z pieniędzy zaoszczędzonych przy budowie chodnika. Wójt przygotował uchwałę. Niestety była niekompletna i radni nie mogli zagłosować. Zamiast poprawić niekompletną uchwałę, wójt znalazł dodatkowe wydatki. Jak mówi w rozmowie z Radiem Kraków, stoi przed wyborem: czy przeznaczyć 26 tys. na utworzenie dodatkowego oddziału dla dzieci spoza gminy lub 30 tys. zł na wydłużenie godzin otwarcia świetlic i etaty dla osób wydających posiłki na stołówkach. Rodzice twierdzą, że oszczędności są na tyle duże, że można sfinansować zarówno dodatkową klasę, jak i stołówki i świetlice.
- Nie chcę powiedzieć, że ci rodzice nie znają się na finansach, bo mają prawo wyrażać swoje opinie. Natomiast opieram się na tym, co powie finansista - mówi Piotr Piotrowski i dodaje, że wydanie blisko 60 tys. zł jest wykluczone. Rodzice nie rozumieją takiego zachowania.
Poczytaj i posłuchaj dalej:
Komentarz jednego z rodziców do wypowiedzi Wójta ("opieram się na tym, co powie finansista"):
To jest obrzydliwe kłamstwo, ponieważ wójt rozmawiał kilkakrotnie z panią Wandą Gąsior, skarbnikiem gminy, która tłumaczyła mu, że są pieniądze na utworzenie dodatkowej klasy i wskazywała wolne środki. W tym spotkaniu - obok wójta i pani Gąsior - uczestniczył pan przewodniczący rady gminy - Grzegorz Stokłosa - oraz pan radny z Konar – Grzegorz Malik. Zaraz po spotkaniu wójt przygotował autopoprawkę do budżetu, a kilka dni później ją wycofał.